Bywają w polskim prawie instytucje, które działają na opak: im więcej mają do zaoferowania, tym mniej ludzi z nich korzysta. Odliczenie darowizny na cele kultu religijnego jest tego przykładem niemal podręcznikowym — hojna zachęta, z której obywatele właściwie nie korzystają.
Mowa o odliczeniu darowizny na cele kultu religijnego od podstawy opodatkowania, uregulowanym w art. 26 ust. 1 pkt 9 lit. b ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych. Mechanizm jest prosty — jeśli przekażesz pieniądze na działalność kultową, na przykład na remont świątyni czy zakup sprzętu liturgicznego, możesz tę kwotę, do limitu 6% rocznego dochodu, odjąć od podstawy, od której naliczany jest twój podatek. Państwo rezygnuje zatem z części należnego mu wpływu, zachęcając obywateli do finansowania wspólnot religijnych. To klasyczny przykład finansowania pośredniego, którego celem jest zachęcenie jednostki do rozporządzenia swoim majątkiem w określony sposób.
Ulga na cele kultu religijnego nie działa?
Pytanie zasadnicze brzmi: czy to w ogóle działa? Analiza danych Ministerstwa Finansów z lat 2009–2016 (bez podatników rozliczających się ryczałtem podatkowym) prowadzi do wniosku zaskakującego. Owszem, kwoty rosną — i to dynamicznie. Łączna suma darowizn odliczanych na podstawie tego przepisu wzrosła między 2010 a 2016 rokiem ponad dwukrotnie. W 2016 r. z ulgi na cele kultu religijnego skorzystało ponad 140 tysięcy podatników, którzy odliczyli blisko 156 milionów złotych — a w porównaniu z 2013 r. grono darczyńców powiększyło się o niemal 20 tysięcy osób. Na pierwszy rzut oka: sukces.
A jednak za tymi liczbami kryje się rozczarowanie. Wzrost kwot odliczeń nie jest bowiem zasługą rosnącej popularności samego instrumentu, lecz przede wszystkim efektem bogacenia się Polaków. Im wyższe dochody wykazują podatnicy, tym większy staje się tak zwany potencjał rynku — czyli maksymalna kwota, jaką teoretycznie państwo pozwala odliczyć. Przykładowo w 2016 r. ów potencjał osiągnął poziom doprawdy astronomiczny: blisko 48 miliardów złotych. Tymczasem faktycznie odliczono z tytułu wszystkich darowizn nieco ponad 313 milionów, z czego na cele kultu religijnego trafiło wspomniane 156 milionów.
W latach 2017–2024 nominalna kwota odliczeń wzrosła ze 164 mln zł do 303 mln zł, a zatem o ok. 84%. Tempo robi wrażenie, jednak gdy urealni się je o skumulowaną w tym okresie inflację, wówczas z okazałego przyrostu pozostaje wzrost co najwyżej umiarkowany. Zauważyć trzeba również epizod pandemiczny: w latach 2020–2021 liczba darczyńców podskoczyła do ok. 200 tys. podatników, by w 2022 r. spaść do 164 tys. i od tego czasu stopniowo się odbudowywać. Zamknięcie świątyń i brak darowizny rękodajnej składanej przy okazji działalności kultowej w pewnym stopniu został zamortyzowany przez wiernych poprzez ewidencjonowane darowizny na cele kultu religijnego. Niestety ci, którzy zdecydowali się przekazywać w ten sposób darowizny, nie podtrzymali swej praktyki w kolejnych latach.
Na koniec rzecz najbardziej wymowna: z ulgi wciąż korzysta śladowy odsetek podatników — w rozliczeniu za 2024 r. było to ok. 0,74% ogółu rozliczających się według skali podatkowej. Wniosek z badań dotyczących okresu 2009–2016 o niskim wykorzystaniu tego instrumentu pozostaje zatem w pełni aktualny.
Dlaczego darczyńcy nie korzystają z ulgi podatkowej na cele kultu religijnego?
Jaki płynie z tego wniosek? Taki mianowicie, że państwo zbudowało potężną, hojną zachętę, z której obywatele właściwie nie korzystają. Wpływy do kas instytucji wyznaniowych — a więc realne finansowanie związków wyznaniowych ze środków, które i tak trafiłyby do fiskusa — mogłyby być wielokrotnie wyższe, gdyby tylko podatnicy wiedzieli o istnieniu tego rozwiązania i zechcieli z niego skorzystać.
Tak rażąco niska skuteczność każe postawić pytanie zasadnicze: czy ulga w obecnym kształcie spełnia swoją funkcję? Zapewne winna jest przede wszystkim niedostateczna wiedza darczyńców o możliwości i warunkach skorzystania z odliczenia. Niestety ani państwo, ani wspólnoty religijne nie dbają w dostateczny sposób, aby ten stan zmienić. O ile w przypadku państwa nie może to nadmiernie dziwić, o tyle dla kościołów i innych związków wyznaniowych wydaje się to łatwo dostępnym, acz nie wykorzystanym źródłem dochodu. Przyczyn niskiego stopnia wykorzystania ulgi można upatrywać także w wymogach formalnych skorzystania z ulgi czy w ogólnym skomplikowaniu prawa podatkowego, które zaciemnia obraz praw i obowiązków podatnika. Tak czy inaczej, jedno wiemy na pewno — skarbona stoi otwarta. Tyle że niemal pusta.
Dr Łukasz Bernaciński
Więcej informacji
Bernaciński Ł., Odliczenia darowizn na cele kultu religijnego dokonywane przez uprawnione osoby prawne w latach 2004–2016, Studia Prawno-Ekonomiczne 2019, t. CX, s. 21-36.

